Sydney inaczej

Sydney to jedno z najbardziej pożądanych przez podróżników miast świata. Trudno znaleźć osobę, która z pobytu w Sydney wróciłaby niezadowolona. Dzięki swemu fantastycznemu położeniu miasto oferuje szeroki asortyment atrakcji oraz świetną pogodę przez większą część roku. Jego niezwykle otwarci mieszkańcy ze swoim niespotykanie wyluzowanym podejściem do wszystkiego sprawiają, że życie w mieście wydaje się być idealnym i pozbawionym problemów. Z racji odległości Sydney jest miastem, które większość z nas odwiedzi tylko raz w życiu. Ważne jest, żeby tą jedyną okazję wykorzystać jak najlepiej i nie wrócić do domu z uczuciem niedosytu. O niedosyt bardzo łatwo, jeśli ściśle trzymać się informacji wyczytanych w przewodnikach. Dlatego czasem warto wybrać mniej standardowy sposób na zobaczenie tego, o czym napisano i powiedziano już prawie wszystko. Warto zamienić się z turysty w podróżnika. Poniżej alternatywne pomysły na zobaczenie tego, co w Sydney zobaczyć trzeba oraz na zobaczenie tego, o czym niekoniecznie pisze się w przewodnikach...

Plaza Bondi

Plaża Bondi to praktycznie instytucja. Ta najbardziej znana plaża w Australii przyciąga każdego roku tysiące ludzi – zarówno tubylców jak i podróżników z całego świata. Na Bondi życie toczy się w zupełnie inny sposób niż w oddalonym o zaledwie 8km centrum miasta. Tutaj właściwym strojem są szorty i klapki, a do najbardziej pożądanych akcesoriów zalicza się deskę surfingową. Bondi można nie lubić (z racji tłumów i komercjalizacji), ale na pewno nie można zaprzeczyć, że miejsce to ma w sobie coś niezwykłego i że jest esencją tego, czym jest bycie Australijczykiem – przesiadywanie na plaży, relaks, luźna atmosfera, miłe knajpki. Codziennie tysiące nowych osób dociera na Bondi, aby przekonać się o magii tego miejsca. Ogromna ich większość dociera na Bondi przeładowanym autobusem. Tymczasem można do sprawy podejść w zupełnie inny sposób i przy okazji odwiedzenia tego kultowego miejsca zobaczyć kilka innych pięknych plaż oraz pewne bardzo niezwykłe miejsce...

Zamiast w autobus jadący na Bondi wsiądźmy w ten, którym dotrzemy na inną plażę – Coogee. Z centrum Sydney dojedziemy tam w około 20-25 minut. Coogee to plaża niezbyt duża, ale bardzo popularna, zawsze pełna ludzi. To tutaj zaczyna się 5-kilometrowa i niezwykle ekscytująca trasa, która prowadzi do równie ekscytującej plaży Bondi. Dotarcie w ten sposób na słynną plażę zajmuje więcej czasu niż standardowa podróż autobusem z centrum, ale naprawdę warto.

Po minięciu Coogee zaczyna się piękny klif, skąd widok na ocean jest po prostu fantastyczny. Dalej mijamy malutką plażę Clovelly, a już chwilę potem na trasie trafiamy na miejsce bardzo niezwykłe – ogromny cmentarz z widokiem na ocean. To widok jedyny w swoim rodzaju i chyba nie ma na świecie drugiego takiego miejsca. Ścieżka prowadząca na Bondi praktycznie wije się między nagrobkami. Z lewej strony miejsce wiecznego spoczynku, a z prawej otwarty ocean. Niespotykana mieszanka. Idąc dalej na północ dochodzimy do kolejnej plaży – Brotne. Warto powstrzymać się od odpoczynku tutaj i pójść kawałek dalej na kolejną i chyba jedną z najprzyjemniejszych plaż w okolicy – Tamarama. Niewielka i otoczona klifami należy do moich ulubionych w Sydney. Stąd na Bondi jest już naprawdę bardzo blisko. Klify, wzdłuż których prowadzi trasa są imponujące. Nie należy jednak skupiać się stale na tym, co przed nami, ale koniecznie od czasu do czasu oglądać się za siebie, bo widok na niedawno odwiedzone plaże jest rewelacyjny. 20 minut spaceru od Tamarama i w końcu osiągamy cel – plaża Bondi w całej swej okazałości.


Zatoka, czyli Sydney widziane z wody

Co robi przeciętny turysta, który chce zobaczyć Sydney z wody? Zgodnie z tym, co napisane jest w jego przewodniku, wybiera się na przystań portową Circular Quay lub do Darling Harbour, gdzie wykupuje dwugodzinną wycieczkę promem po zatoce w jednej z prywatnych firm. Czy jest jakiś inny sposób na zobaczenie zatoki? Jak najbardziej! Zamiast kupować bilet na prom wycieczkowy lepiej kupić bilet na zwykły liniowy prom, który płynie przez zatokę do Manly. Takim samym promem każdego ranka setki, a może tysiące sydnejczyków dojeżdża do pracy z położonej na północy dzielnicy. Podróż z miasta do Manly zabiera około 40 minut. Po drodze prom mija nie tylko budynek Opery, ale także ekskluzywne dzielnice Double Bay, Watsons Bay czy Mosman. Ceny nieruchomości w tych miejscach przyprawiają o zawrót głowy. Jednak łatwo zrozumieć, dlaczego ludzie gotowi są płacić tak wielkie pieniądze – widok, jaki sobie w ten sposób fundują jest bezcenny.

Ogromnym plusem tego sposobu na zobaczenie zatoki jest to, że dodatkowo można odwiedzić jedną z najwspanialszych plaż w Sydney – Manly. Znajduje się ona raptem 10 minut spacerem od przystani promowej i jest jednym z miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć będąc w Sydney. Atmosfera jest tutaj inna niż na Bondi i warto poświęcić trochę czasu żeby ją poczuć. Powrót do miasta najlepiej zacząć około 20 minut przed zachodem słońca. Widok miasta z promu płynącego z tego kierunku w czasie zachodu słońca powala na kolana, a sama zatoka wygląda tajemniczo i intrygująco.


Opera

Budynek Opery w Sydney. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych budynków na świecie. Wiele osób przyjeżdża do miasta głównie po to, żeby na własne oczy zobaczyć to arcydzieło architektury. Opera położona jest strategicznie w samym centrum metropolii, zaraz obok innej australijskiej ikony – mostu zwanego Harbour Bridge. Niezwykły dach budynku opery zainspirowany był liśćmi paproci, ale większości osób przychodzi na myśl skojarzenie z żaglami. Standardowy turysta odwiedzający Sydney ogląda Operę z zewnątrz, ewentualnie wybiera się na godzinną wycieczkę, podczas której może zobaczyć wnętrza obiektu. Jednak powiedzieć, że widziało się Operę można tylko wtedy, jeśli w Operze widziało się jakieś przedstawienie czy koncert. To wbrew pozorom nie jest aż tak niedostępna rozrywka jak mogłoby się wydawać i mimo, że wizyta na przedstawieniu w Operze jest nietypowym sposobem na spędzaniu czasu podczas podróży po Australii, to warto się na to zdecydować i w pełni doświadczyć uroków tej budowli. Program imprez oraz rezerwacja biletów dostępne są w internecie, więc dobrym pomysłem jest z wyprzedzeniem wybrać ciekawe wydarzenie artystyczne i zarezerwować miejsce. Każdy znajdzie coś dla siebie. Wbrew temu, na co wskazuje nazwa, w budynku Opery można zobaczyć nie tylko przedstawienie operowe, ale także koncerty muzyki poważnej czy rozrywkowej, przedstawienia teatralne czy nawet cyrkowe. To wymaga oczywiście zabrania ze sobą trochę większego bagażu - bo w klapkach i szortach raczej do opery wybierać się nie wypada - ale te dwa dodatkowe kilogramy warte są niepowtarzalnych wspomnień.


Harbour Bridge

Most oddano do użytku w 1932 roku i od tego czasu jest on jedną z głównych wizytówek miasta. Dla mieszkańców Sydney jest symbolem spajającym miasto w jedną całość. To także niezwykle ważny element lokalnego systemu komunikacyjnego. Każdego dnia przez most przejeżdża około 160,000 pojazdów.

Standardowy turysta ogląda most ze standardowego miejsca – wspomnianego już wcześniej Circular Quay. Mniej standardowy turysta robi wysiłek w postaci przejścia mostem na jego drugą stronę by w ten sposób bliżej przyjrzeć się temu dziełu inżynierii. Podróżnik wybiera opcję, która pozwala na poznanie mostu najbliżej jak się da – podróżnik wchodzi na most. I pisząc „wchodzi na most” mam na myśli wejście na sam jego szczyt. Nie jest to atrakcja tania, ale to w końcu Sydney Harbour Bridge. Na most wejść można o różnych porach - wczesnym rankiem, w ciągu dnia, o zmierzchu lub w nocy. Każda pora zapewnia inne doznania, więc warto dobrze zastanowić się, na jakim widoku najbardziej nam zależy. Widok z góry jest niezapomniany, a każdy, kto zdecydował się na taki sposób poznania mostu jest zachwycony swoim wyborem. I nie można się temu dziwić. Oglądanie jednego z najpiękniej zlokalizowanych miast na świecie z jednego z najsłynniejszych mostów na tej planecie nie zdarza się codziennie.


Miasto noca

Każda metropolia świata słynie z tego, że nocą, kiedy rozbłyska milionem świateł, diametralnie zmienia swoje oblicze i oferuje zupełnie nowe doznania. Sydney nie jest tu wyjątkiem. Nocą miasto sprawia wrażenie większego niż za dnia, ale zachwyca tak samo. Oczywiście najbardziej imponująco prezentuje się Central Business District – biznesowa część miasta z wysokimi biurowcami. Spacer po nocnym Sydney zapewnia niezapomnianie wrażenia, ale warto pokusić się na coś więcej. Jak w przypadku każdego innego niestandardowego sposobu na poznanie Sydney i tym razem trzeba wysilić się trochę bardziej. Także w tym przypadku wysiłek jest bardzo opłacalny. Żeby zobaczyć naprawdę wspaniały widok miasta nocą należy wybrać się do Milsons Point. To miejsce położne zaraz obok północnego końca Harbour Bridge. Najszybciej dotrzemy tam pociągiem, ale najprzyjemniej jest się tam przespacerować. Miłośnicy fotografii mają zapewniony ból palca wskazującego prawej dłoni – to zdecydowanie najbardziej fotogeniczne miejsce w mieście. Opera, dzielnica biznesowa, przystań promowa Circula Quay oraz most prezentują się z Milsons Point świetnie. Miasto wygląda dostojnie, ale także fascynująco. Ogromna część zdjęć prezentowanych na pocztówkach z Sydney robiona jest właśnie z tego miejsca.


Zachod slonca w miescie

Zachód słońca w mieście? Jak najbardziej! O czymś takim nie wspomina żaden przewodnik, a szkoda, bo słońce zachodzące nad Sydney to widok fenomenalny i jedyny w swoim rodzaju. Jeśli już komuś wpadnie do głowy pomysł, aby z zachodu słońca zrobić sobie atrakcje, zazwyczaj jako punkt obserwacyjny wybierane jest najbardziej popularne w Sydney miejsce – Circular Quay z Operą i widokiem na Harbour Bridge. Większość osób nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak spektakularny może być zachód słońca w Sydney i albo po prostu go przegapia, albo też zaskoczona widokiem, nie jest w stanie wykorzystać tej okazji, która zdarza się tylko raz dziennie i trwa około 20 minut. Do tego spektaklu warto się przygotować. Miejscem, które gwarantuje jeden z najlepszych widoków w czasie zachodów słońca jest Watsons Bay. Najlepiej wybrać się tam promem, co zabiera zaledwie 25minut i jest kolejną okazją do zobaczenia Sydney z wody. Z Watsons Bay jak na dłoni widać panoramę centrum Sydney. Gdy dodać do tego zachodzące słońce nie można oprzeć się wrażeniu, że ma się przed sobą widok jak z pocztówki...


Australisjkie zwierzeta

Przez Sydney przewija się prawie każdy turysta i podróżnik przyjeżdżający do Australii. Część z tych osób ogranicza swoją przygodę z Australią właśnie do Sydney. Dlatego władze miasta zadbały o to, aby zmieścić w Sydney jak najwięcej prawdziwej Australii. Tym, co wielu odwiedzających ten kraj chce zobaczyć są lokalne zwierzęta. W Sydney najbardziej promowanym obecnie miejscem na spotkanie twarzą w twarz z misiem koala czy kangurem jest Wildlife World. To niewielki hala w centrum miasta, zasłonięta szklanym dachem, gdzie na bardzo niewielkiej przestrzeni zebrano większość przedstawicieli australijskiej fauny. Na pewno jest to jakiś sposób na szybkie zobaczenie zwierząt, ale jest to sposób strasznie przewodnikowy i zapewniający towarzystwo sporych tłumów. Zamiast Wildlife World lepiej odwiedzić lokalny ogród zoologiczny – Taronga Zoo. Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze, jednym ze sposobów na dotarcie do Taronga Zoo jest prom, co daje kolejną okazję do zobaczenia Sydney z wody, a ten sposób na oglądanie miasta jest zdecydowanie najbardziej ekscytujący. Po drugie, poza zwierzętami australijskimi w zoo zobaczyć można przy okazji zwierzęta ze wszystkich innych części świata. Po trzecie, Taronga Zoo znajduje się na otwartym powietrzu i jest ogromy, więc nie ogranicza nas żaden szklany dach. Po czwarte i chyba najważniejsze, lokalizacja zoo jest wprost fantastyczna i jest to świetny punkt widokowy na miasto. Niektóre zwierzęta zamieszkujące ogród mają widok, za który mieszkańcy Sydney muszą płacić miliony dolarów...