Dzungla wokol rzeki Kinabatang
Kinabatangan jest najdłuższą rzeką w Sabah - mierzy ona 560km i wpada do Morza Sulu na wschodzie Borneo. Dżungla leżąca wzdłuż rzeki to najbogatszy w dzikie zwierzęta teren w Azji Południowo-Wschodniej.
Wśród zwierząt, ptaków i owadów, które można tam zobaczyć są między innymi: orangutany, małpy nosacze (probosis monkeys), makaki, dzikie świnie, krokodyle, iguany, słonie, tarantule, krzywodzioby (hornbills), kingfishery, orły, wiele gatunków żab
Niezależne podróże w region rzeki Kinabatangan są praktycznie niemożliwe. Dżungla jest dzika i samodzielne wypuszczenie się w nią może być niebezpieczne. Osobom, które koniecznie chcą się tam wybrać polecam spędzenie kilku dni w Uncle Tan's Jungle Camp. To mały, zbudowany w dżungli obóz, w którym świetnie obeznani z tamtymi terenami przewodnicy pokażą nam wszystko co można zobaczyć w okolicach rzeki. Standardowy pakiet 3 dni/2 noce kosztuje 200 RM. W cenę wliczony jest transport do obozu, noclegi, wyżywienie oraz program w dżungli. A wszystko wygląda tak:
W Sepilok, przy drodze z Kota Kinabalu do Sandakan, niedaleko skrętu na Centrum Rehabilitacji Orangutanów, znajduje się hostel Uncle Tan's. Tam rozpoczyna się przygoda z dżunglą. Wystarczy dzień wcześniej zadzwonić (numer telefonu jest na www.uncletan.com) i zgłosić chęć spędzenie kilku dni w dżungli.
O godzinie 13.00 spod hostelu wyjeżdża minibus, który zawozi nas nad rzekę Kinabatangan. Droga trwa około 1,5 godziny. Przy rzece wsiadamy na łódkę i wyruszamy w dalszą drogę do obozu. Na wodzie spędzamy kolejne 30-40 minut. Po drodze jest pierwsza okazja do zobaczenia wielu zwierząt, szczególnie ptaków. Po dobiciu do malutkiej przystani czeka nas jeszcze kilka minut marszu w głąb dżungli. Jesteśmy w obozie. Warunki są bardzo skromne, wręcz ekstremalne.
Śpi się w drewnianych chatkach, które zamiast drzwi i okien mają duże otwory w ścianach. Nasze łóżka to tylko materac i moskitiera. Posiłki serwowane są w małej stołówce. Obok jest coś na kształt świetlicy. Toalety a la latryna. Kąpieli można zażyć w czymś rodzaju łazienki - w beczce z wodą (z rzeki).
Posiłki są bardzo proste, ale smaczne. Chcę uprzedzić, że woda używana do celów kulinarnych pochodzi z rzeki. Ta, na której parzy się herbatę gotowana jest godzinę! Woda w rzece, mimo, że często koloru brunatnego, nie jest brudna, a tylko zamulona, szczególnie w porze deszczowej. Każdego dnia w obozie mieszka około 15-25 osób.
Wszędzie wokół obozu jest sporo błota, więc prędzej czy później każdy jest umazany. Nie ma się jak przed tym bronić.
W czasie pobytu w obozie organizowane są safari po rzece. Jedno odbywa się wczesnym rankiem, drugie wieczorem, o zmroku. Rano dżungla wzdłuż rzeki tętni życiem, na drzewach siedzą tabuny małp, nad naszymi głowami latają piękne kolorowe ptaki, a przy brzegu wyleguj a się najprawdziwsze krokodyle.
Wieczorne safari to okazja do zobaczenia zwierząt kładących się do snu oraz tych już śpiących. To niesamowite, kiedy na wyciągnięcie ręki ma się ptaszka śpiącego na gałęzi i nieświadomego obecności ludzi.
Poza safari na rzece można wybrać się na trekking po dżungli. Trekkingi odbywają się około południa oraz późnym wieczorem. Łażenie po dżungli w całkowitych ciemnościach jest niesamowitym przeżyciem.
Osoby, którym spodoba się w obozie, mogą zostać na dłużej. Każdy dodatkowy dzień to koszt 20 RM (nocleg + wyżywienie).
Pobyt w obozie jest świetnym doświadczeniem. Na 3 dni stajemy się częścią dżungli. Gdziekolwiek się ruszymy tam lasy i zwierzęta.
Koniecznie należy wziąć ze sobą dużą ilość środka przeciw komarom. Te bestie królują w dżungli - walka z nimi to walka z wiatrakami, ale dobry środek chemiczny może oszczędzić nam trochę bólu.