Mount Kinabalu
Kinabalu to najwyższy szczyt w Azji Południowo-Wschodniej, którego najwyższy punkt osiąga 4095 metrów. To także jedna z największych atrakcji w Sabah, która przyciąga wielu ludzi.
Kinabalu nie jest górą trudną do zdobycia. Z technicznego punktu widzenia wspinaczka jest prosta, nie wymaga żadnego specjalistycznego sprzętu. Jednak jest to przedsięwzięcie niezwykle męczące fizycznie. Trasa wspinaczki mierzy 8700 metrów. Pierwsze 6000 metrów to praktycznie tylko schody. Wydawać by się mogło, że wchodzenie po schodach to żadna trudność. Jednak są to schody z kamieni, różnej wysokości, trudno o rytmiczne wchodzenie w takich warunkach. Jednej stopień ma 10cm wysokości, a następny np. 30 cm. To bardzo męczy. W wypadku deszczu kamienie są bardzo śliskie i nietrudno o upadek.
Ale zacznijmy od początku:
Przygoda zaczyna się w Kinabalu Park położonym u podnóża góry. Najlepiej przyjechać tu dzień przed planowanym zdobywaniem szczytu. W biurze na terenie parku możemy załatwić wszystkie formalności związane ze wspinaczką (ceny i zasady znajdują się na samym dole strony). Na terenie Parku znajduje się wiele przyjemnych ścieżek w dżungli, które warto poznać.
Wspinaczkę rozpoczyna się około 8.00 rano następnego dnia. Minibusem dojeżdżamy do Timpohon Gate zwanej potocznie Power Station. Znajduje się ona około 5 km od wejścia do Parku. Można te 5 km pokonać piechotą, jednak większość osób woli maksymalnie skrócić trasę. Poza tym to asfaltowa droga więc w zasadzie nie ma tam nic do oglądania.
Od Power Station mamy 8700 metrów do przejścia - z tego 99% w górę, tylko 1% płasko lub nieznacznie w dół! Zaczyna się dosyć niewinnie. I to jest zdradliwe. Zachęceni łatwością pierwszych dwóch kilometrów ludzie idą bardzo szybko. Jednak w okolicach 3-4 km zaczyna brakować sił.
Co mniej więcej 1000 metrów znajduje się punkt postoju. Jest tam toaleta oraz punkt poboru wody pitnej. Dlatego nie warto taszczyć ze sobą dużej butelki wody. Mała, półlitrowa wystarcza. W okolicach 5 km jesteśmy już bardzo zmęczeni. Kilka kroków i przerwa. Znów kilka kroków i przerwa. Po drodze pochłaniamy ogromną ilość jedzenia. Dobrze mieć ze sobą kilka Snickersów, czekoladę. Jedzenie zapakowane próżniowo, np. herbatniki, około 4 km zaczyna dziwnie się zachowywać. Opakowania są jakby napompowane. To zasługa zmieniającego się ciśnienia.
Im jesteśmy wyżej tym otaczająca nas przyroda zmienia się na coraz bardziej niezwykła. Po drodze spotykamy tajemnicze Pitcher Plants, rośliny owadożerne. Na około piątym kilometrze las przerzedza się i coraz bardziej niezwykła. Po drodze spotykamy tajemnicze Pitcher Plants, rośliny owadożerne. Na około piątym kilometrze las przerzedza się i coraz bardziej przypomina baśniową krainę. W końcu, po 6 godzinach wspinaczki, docieramy do Laban Rata, schroniska położonego na szóstym kilometrze marszu, czyli na wysokości 3300 m n.p.m. Jesteśmy wykończeni. Jest zimno i wietrznie, my spoceni, więc szybko kwaterujemy się w schronisku i mimo, że jest dopiero przed 15.00 zasypiamy jak dzieci. Następny etap mamy zacząć o 2.30 w nocy!!!
Budzimy się przed 2.00 i szybko ubieramy się. Do plecaków bierzemy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, czyli kurtkę, dobrą latarkę, rękawiczki, czapkę, aparat fotograficzny, baterię, wodę. O 2.15 meldujemy się naszemu przewodnikowi i ruszamy. Nie jest łatwo. Jest ciemno, zimno no i środek nocy! Powoli, krok za krokiem posuwamy się do przodu. Nie ma już żadnej ścieżki i żadnej roślinności. Tylko strome i dosyć śliskie skały. Trasa zaznaczona jest linami, na których czasami musimy się wspinać, bo jest naprawdę stromo.
Na szczyt docieramy około 5.20. Ależ jesteśmy szczęśliwi! Strasznie tu zimno, spocone ciało przeszywają dreszcze. W tym momencie dodatkowa bluza lub sweter bardzo się przydaje. Wokół nadal panują ciemności. Czekamy na wschód słońca. Dzień powoli się budzi.
Okazało się, że droga powrotna jest dużo mniej przyjemna niż w górę. No bo schodzenie, głównie po schodach, przed 8700 m to niełatwa rzecz. Zakwasy mieliśmy przez 5 dni! Po dotarciu do Kinabalu Park każdy z nas dostał pamiątkowy certyfikat.
Warto wiedzieć
Wejście do Parku Kinabalu znajduje się przy drodze z Kota Kinabalu do Sandakan około 2,5 godziny jazdy z Kota Kinabalu (20 RM).
Nocleg w Parku oraz w schronisku Laban Rata warto zarezerwować kilka dni przed planowaną wspinaczką, bo może nie być tam miejsc (szczególnie w Laban Rata). Rezerwacje przyjmuje Kinabalu Nature Resorts.
Najtańszy nocleg w Parku Kinabalu kosztuje 11.50 RM za noc. W Laban Rata, schronisku na trasie do szczytu, nocleg to koszt 32.50 RM za osobę. Schronisko jest ogrzewane, koce w cenie noclegu. Jedzenie w Laban Rata jest dosyć drogie. Np. śniadanie bufetowe kosztuje 15 RM, kolacja - 20 RM.
Co trzeba zabrać:
- mały plecak - wszystkie rzeczy można za 1 RM przechować w siedzibie obsługi Parku, a na trasę wziąć tylko rzeczy niezbędne
- dobrą latarkę + dodatkowe baterie - najlepsza byłaby latarką, którą można założyć na głowę, wolne ręce bardzo się przydają
- grube rękawiczki (bardzo przydatne przy wciąganiu i spuszczaniu się na linach) oraz czapka
- bluza/sweter, bluza z golfem
- buty z przyczepną podeszwą
- kurtka przeciwdeszczowa
- dodatkowe baterie do aparatu fotograficznego (zimno i wysokość sprawiają, że baterie mogą oszaleć i przestać działać po zrobieniu kilku zdjęć)
- dużo wysokoenergetycznego jedzenia; polecam Snickiersy i Marsy, czekoladę, orzechy
- tabletki przeciwbólowe - niektóre osoby odczuwają bóle głowy na tej wysokości
Koszty:
- bilet wstępu do Parku Kinabalu - 15 RM
- pozwolenie na wejście na szczyt - 100 RM za osobą
- ubezpieczenie - 3.50 RM za osobę
- przewodnik (obowiązkowy) - grupa do trzech osób płaci 60 RM za całą trasę (czyli po 20 RM za osobę), 4-6 osób - 64 RM, 7-8 osób - 70 RM. Jeśli jesteśmy sami lub w 2-3 osoby, to aby trochę zaoszczędzić warto przyłączyć się do innej małej grupy.
- transport do Power Station - 2.50 RM za osobę w jedną stronę
- tragarz (opcjonalnie dla osób, które chcą wziąć wszystkie rzeczy ze sobą) - około 70 RM za 10kg
- certyfikat (opcjonalnie) - 10 RM