Kambodza 2003
Zobaczenie swiatyn Angkor od dawna było moim marzeniem. Te tajemnicze i niezwykłe świątynie wydawały się być czymś niedostępnym. A jednak pojechałam tam i spełniłam swoje marzenie.
Z Bangkoku do Siem Reap jedzie się, przy odrobinie szczęścia, calutki dzień. Brak szczęścia wydłuża drogę o kilka lub kilkanaście godzin. W Bangkoku o 7.00 rano wsiadłam do minibusa, który miał mnie i innych podróżnych zawieść do granicy. Po około 5 godzinach jazdy dotarliśmy tam. Czekała nas piesza przeprawa przez przejście graniczne, a potem dalsza droga kambodżańskim autobusem. Granica sprawiała wrażenie wielkiego targowiska. Wszędzie było pełno przekupek i dzieci próbujących coś nam sprzedać lub coś nam ukraść. Oprócz mojego minubusa dotarły razem z nami 3 inne. Było nas jakieś 40 osób.
Po przejściu przez kontrolę paszportową, udało nam się w tłumie i zamieszaniu znaleźć autobus, którym mieliśmy odbyć dalszą część trasy. Okazało się, że autobus owszem czeka, ale przeznaczony jest do przewozu 25 osób. Nas było około 40! Trzeba było się nieźle nagimnastykować, aby zmieścić wszystkich ludzi i te 40 plecaków, które ze sobą mieliśmy. Czekało nas, wedle zapowiedzi kierowcy około 6 godzin drogi. Ruszyliśmy. Droga z kilometra na kilometr robiła się coraz gorsza, aż w końcu po około pół godzinie skończył się asfalt. Przed nami wiła się brunatno-ruda droga. Klimatyzacja w autobusie była oczywiście zepsuta, więc cała podróż odbywała się przy otwartych oknach. Cały autobus, a głównie jego pasażerowie powoli pokrywali się warstwą pyłu z drogi. Pod koniec trasy wszyscy mieliśmy pomarańczowe koszulki.
Przez całą drogę, która zamiast 6 godzin trwała jakieś 9, minęły nas góra 20 pojazdy. Kto by pomyślał, że jechaliśmy jedną z głównych dróg w Kambodży.
W środku nocy dotarliśmy do Siem Reap. Szybko zakwaterowaliśmy się w miłym hoteliku. Rano mieliśmy w końcu zobaczyć Angkor.
Zwiedzanie najlepiej podzielić na dwa lub trzy dni. Przewodnicy świetnie wiedzą, która świątynia o jakiej porze dnia wygląda najlepiej, i zaproponują nam ciekawą kolejność zwiedzania.
Standardowo zaczyna się od ogromnej świątyni Bayon, do której dojeżdżamy przez niezwykły most i wspaniałą bramę.
Świątynia Bayon powstała pod koniec XII lub na początku XII wieku i jest świątynią buddyjską. Cechą charakterystyczną tej budowli są 54 wieże, a na każdej z nich wyrzeźbione twarze zwrócone w cztery strony świata.
Po zobaczeniu Bayonu oglądamy kolejne świątynie, a każda z nich ma w sobie coś niesamowitego. Ciekawe jak silnymi przywódcami musieli być ówcześni władcy, skoro zdołali zmusić ludzi do tworzenia tak niesamowitych obiektów. Ilość rzeźb i innych ozdób w każdej ze świątyń jest przeogromna, a wszystko zostało wykonane przecież ludzką ręką.
Kiedy świątynie zostały odkryte w XIX, były one otoczone i porośnięte dżunglą. Prawie wszystkie zostały oczyszczone z roślinności. Jednak niektóre częściowo nadal porośnięte są drzewami. Najsłynniejszą taką świątynią jest Ta Prohm. Ogromne drzewa wyrastają gdzieś spomiędzy budynków, korzenie niektórych z nich całkowicie zarosły części budynków świątynnych. Jak stare muszą być te mury, skoro miały na nich czas wyrosnąć tak wielkie drzewa.
Świątynia ta znana jest także z tego, że w jej wnętrzach kręcono sceny to filmu "Lara Croft: Tomb Rider" z Angeliną Jolie.
W wielu odwiedzanych świątyniach można spotkać mnichów buddyjskich, którzy opiekują się nimi, a także uczą angielskiego dzieci sprzedające pamiątki.Kulminacyjnym punktem programu jest wizyta w Angkor Wat, największej i najbardziej imponującej ze świątyń. Angkor Wat zbudowano w pierwszej połowie XII wieku i jest to świątynia hinduska. W zasadzie do końca nie wiadomo, czy to świątynia czy też grobowiec, ponieważ ma ona niestandardowy jak na świątynię układ. Angkor Wat jest budowlą perfekcyjną pod względem układu, proporcji czy zdobiących ją rzeźb i płaskorBanteay Srei to jedna z najładniejszych świątyń w okolicy Siem Reap. Leży ona około 25 od Angkor Wat, ale z pewnością warto się do niej wybrać. Powstała w X wieku, a jej cechą charakterystyczną jest kolor. Podczas, gdy inne świątynie są szare Banteay Srei ma kolor rdzawoczerwony. Nie jest to budowla tak ogromna jak Angkor Wat czy Bayon, jednak przepiękne zdobienia sprawiają, że mały rozmiar niczego jej nie ujmuje. zeźb. Na podziwianiu jej można spędzić kilka godzin.
Niesamowitym przeżyciem jest podziwianie zachodu słońca ze wzgórza Phnom Bakheng, na którym znajdują się ruiny kolejnej świątyni. Chyba wszyscy turyści odwiedzający Angkor przybywają każdego tu wieczoru.
Nie sposób wspomnieć tu o wszystkich świątyniach, które trzeba zobaczyć. Jest ich bardzo wiele. Krótki opis większości z nich (w języku angielskim) oraz mapę kompleksu możesz zobaczyć tutaj
Warto wiedziec
Dojazd. Z Bangkoku do Siem Reap jedzie się około 15-20 godzin. Bilet na minibus można kupić w każdym biurze podróży na Ko San Road. To koszt 200 batów, czyli około 20 zł. Tajemnica niskiej ceny tkwi w tym, że każdy przewoźnik współpracuje z jakimś hotelem w Siem Reap, i pod ten właśnie hotel zawozi nas po dotarciu na miejsce. Większość osób jest na tyle zmęczona, że bez wahania decyduje się na nocleg w zaproponowanym miejscu. Przewoźnik ma od tego oczywiście prowizje. Jednak ceny hotelików są bardzo przystępne - około 6$ za pokój 2-osobowy z łazienką i telewizorem.
Powrót do Bangkoku nie jest już tak tani. To koszt około 17$. Z Siem Reap można także pojechać autobusem lub popłynąć wodolotem do Phnom Penh.
Wizę do Kambodży można załatwić poprzez jedno z biur podróży w Bangkoku. Czas oczekiwania wynosi 1-2 dni, a koszt to około 1000 batów.
Waluta. Do Kambodży najlepiej wziąć dolary amerykańskie. Są one bardziej popularne niż lokalna waluta. Uwaga - banknoty nie mogą być stare i pogniecione, tubylcy takich nie chcą.
Wstęp. Cena wstępu na teren kompleksu jest bardzo wysoka i wynosi 20$ za bilet jednodniowy, 40$ za 3-dniowy i 60$ za bilet tygodniowy. Bilet kupuje się przy wjeździe na teren kompleksu. Koniecznie trzeba mieć zdjęcie paszportowe, które umieszczane jest na bilecie. Biletu nie można zgubić. Przed każdą świątynią będzie sprawdzany.
Zwiedzanie. Teren, na którym znajdują się świątynie jest przeogromny i absolutnie nie należy zwiedzać go piechotą. To wręcz niemożliwe. Najlepiej wynająć motocykl z kierowcą, który jest także swego rodzaju przewodnikiem. Można to zaaranżować poprzez hotel, w którym się zatrzymaliśmy. Koszt to 6$ za dzień.
Zakupy. Przed każdą ze świątyń stoją stragany z jedzenie i piciem oraz kręcą się tabuny dzieci usiłujących sprzedać nam różne rzeczy. Ceny jakich oczekują są szalone. Np. butelka wody to 1$, ale po chwili stanowczych negocjacji mamy za tą cenę 2 butelki wody i puszkę Coli. Ciekawe książki o świątyniach Angkor z 4$ tanieją na 2, a nawet 1$.


