Delhi

Wyjazdu do Indii nie miałam w planach. Ten kraj nie znajdował się nigdy na mojej liście miejsc do zobaczenia. Jednak, gdy pewnego dnia okazało się, że będę musiała Indie jednak odwiedzić, bardzo się ucieszyłam. Wizyta w Indiach to była wizyta służbowa, pierwszy tydzień spędziłam pracując. Na szczęście udało mi się dostać kilka dni urlopu tak więc miałam 7 dodatkowych dni tylko dla siebie. To oczywiście bardzo mało jak na Indie, ale chyba  wystarczająco, żeby choć trochę poczuć klimat tego kraju.

Pewnie wielu oburzy się czytając to, ale z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Delhi to najgorsze miasto jakie miałam okazję dotąd odwiedzić.  Niesamowite masy ludzi, straszliwe korki oraz powszechne łamanie wszelkich zasad ruchu drogowego, brud i hałas. No i święte krowy w nawet najbardziej zatłoczonych miejscach. Tak zapamiętałam stolicę Indii. Wiem, pewnie trochę przesadzam. Są w Delhi miejsca ciekawe i warte zobaczenia, jednak z pewnością warto opuścić miasto jak najszybciej. Myślę, że dwa dni w zupełności wystarczy, żeby zobaczyć co nieco i się nie zmęczyć hałasem oraz tłumem.

Zacznijmy od Old Delhi

Z pewnością warto zobaczyć Jama Masjid, największy meczet w Indiach. Powstał on w XVII wieku, znajduje się bardzo niedaleko Red Fort.  Nad budowlą górują dwa 40-metrowe minarety. Do meczetu nie wolno wchodzić w czasie modlitw, ani bezpośrednio przed nimi. Wstęp jest bezpłatny. Okolice meczetu są niesamowicie zatłoczone, to chyba najbardziej busy część Delhi. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się Chandni Chowk, główna ulica Old Delhi.

Stojąc przy północnym wejściu do meczetu można podziwiać położony prawie po sąsiedzku Red Ford. Fort powstał w XVII wieku, został wzniesiony z polecenia Shaha Jahan, który planował przenieść tu z Agry swoją siedzibę. Fort otoczony jest 2-kilometrowym murem, którego wysokość sięga miejscami 33 metrów!!!

Wstęp do Fortu kosztuje 100 RS lub 2 USD. Kasa znajduje się przed bramą główną. Na terenie fortu znajdują się liczne budowle oraz trzy muzea. Nie warto kupować nic od sklepikarzy mających swoje stoiska na terenie Fortu - ceny są o wiele wyższe niż na zewnątrz.

Na granicy Old i New Delhi znajduje się słynny Connaught Place, biznesowe i handlowe centrum miasta. Connaught Place to trzy ronda, każde kolejne leżące wewnątrz poprzedniego. To leżące w środku jest najspokojniejsze, panuje tu najmniejszy ruch, to zewnętrzne to jest niemożliwe zatłoczone. Idąc na południe słynną ulicą Janpath dochodzimy do reprezentacyjnej Rajpath - najszerszej w mieście alei. Na jednym jej końcu znajduje się siedziba prezydenta, na drugim końcu słynna India Gate - lokalny łuk triumfalny.

Ta część miasta została zbudowana przez brytyjskich kolonizatorów, jest rozległa, z szerokimi i zadziwiająco pustymi ulicami (jak na Delhi), parkami, skwerkami i europejską architektura. New Delhi to niesamowita odmiana po starym mieście. W porównaniu z Old Delhi jest tu naprawdę cicho! 

Naprawdę warto odwiedzić Humayun's Tomb leżący trochę na uboczu New Delhi. Ten przepiękny, XVI-wieczny grobowiec był prototypem Taj Mahal. Budynek powstał z czerwonego kamienia i białego marmuru, co tworzy niezwykłą kompozycję. Park otaczający grobowiec jest cichy i daje szansę na odpoczynek. Wstęp jest drogi, kosztuje 400 RS, ale warto.

Nieco bardziej na południe od centrum (15 km) znajduje się kompleks Qutb Minar. Na terenie kompleksu znajdują się pochodzące z XII wieku ruiny pierwszego meczetu zbudowanego w Indiach. Meczet powstał na fundamentach świątyni hinduskiej. Wyróżniającą się budowlą na terenie kompleksu jest minaret wznoszący się na wysokość 27 metrów. Ala-ud-din, jeden z budowniczych kompleksu, planował zbudować tam jeszcze jeden minaret, jednak 2-krotnie wyższy od tego już istniejącego. Udało się postawić zaledwie kilka metrów budowli.

Na teren kompleksu najlepiej wybrać się taksówką. Wejście kosztuje 200 RS.

Warto wiedzieć

Nocleg. Najtaniej na Paharganj. To coś jak Kao San Road w Bangkoku. Mnóstwo tu bardzo tanich hosteli. Pokój 2-osobowy od około 170 RS.

Transport po mieście. Autobusy raczej odpadają. Są opisane tylko w hindi więc trudno się w nich połapać. Dobrym rozwiązaniem jest wynajęcie moto-rikszy na cały dzień, ale tu trzeba być ostrożnym. Jeśli kierowca zaproponuje podejrzenie niską cenę znaczy to, że z pewności po drodze zawiezie nas do sklepów, gdzie ma prowizję za sprowadzanie turystów. Przy uzgadnianiu warunków wynajmu rikszy należy stanowczo kilkakrotnie podkreślić, że nie życzymy sobie żadnych zakupów.