Cameron Highlands
Cameron Highlands to góry położone mniej więcej w połowie drogi między Kuala Lumpur i Penangiem. Uroda tego miejsca poraziła mnie od pierwszej chwili. Nawet 7 godzin spędzonych w autobusie, aby tam dotrzeć nie odebrało temu miejscu uroku. Cameron Highlands słynie z jedynych w kraju plantacji herbaty oraz warunków atmosferycznych pozwalających na uprawę kwiatów i warzyw na potrzeby całego kraju.
Pierwsza rzecz jaką się czuje, jest temperatura przynajmniej 10 stopni niższa niż w reszcie kraju. Dzieje się za sprawą położenia tego miejsca – około 1700 m n.p.m. Cóż za ulga! A ta zieleń i cisza! Pogoda bywa tu różna. Jednego dnia leje jak z cebra, następnego dnia słońce praży niemiłosiernie. Jednak bez względu na pogodę tutejsze atrakcje zadowolą każdego. To świetne miejsce na odpoczynek od upału oraz hałasu. 2-3 dni spędzone w Cameron Highlands czynią cuda.
Do Cameron Highlands pojechałam z Zuzaną ze Słowacji i znajomym Borneańczykiem Slyvianem. Pierwszego dnia wybraliśmy się na trekking po okolicznej dżungli. Ponieważ dzień wcześniej padał deszcz, po chwili marszu byliśmy do kolan pokryci błotem, ale w sumie raz się żyje! Po spacerze, postanowiliśmy odwiedzić mniejszą z plantacji herbaty Cameron Valley. Herbaciane krzaczki sprawiają wrażenie setek metrów kwadratowych aksamitu rozłożonego na zboczach gór. Zachowywaliśmy się tam jak dzieci - biegaliśmy między krzakami herbacianymi i pstrykaliśmy zdjęcia jak szaleni.
Wieczór można mile spędzić z innymi turystami w jednej z wielu kawiarni czy restauracji. Polecam szczególnie hinduską „Cameron Tandoori Restaurant”, gdzie można zjeść pyszny kurczak tandoori z chlebem naan.
Następnego ranka czekał na nas największa atrakcję Cameron Highlands – plantacja herbaty BOH. Jej widok zapiera dech w piersi. To co widzieliśmy dzień wcześniej w Cameron Valley wydawało się być niczym w porównaniu z plantacją BOH. Jest przeogromna!
Tu można także zobaczyć jak wygląda proces produkcji herbaty, tzn. zmieniania tych zielonych listków we wszystkim znany napój. Fabryka powstała w 1929 roku i do dziś wygląda tak jak wtedy.
W okolicy jest jeszcze sporo ciekawych miejsc. Jednym z nich jest plantacja kwiatów. Dominują róże, ale są i inne.
Następnie udajemy się na farmę motyli i owadów. Można tu zobaczyć skorpiony, żuki o długości 10 cm, różne pająki i inne cuda. Z racji pokazywanych tam okazów miejsce jest mało sympatyczne, ale warte zobaczenia. Niedaleko jest jeszcze spora pasieka, gdzie można kupić wspaniały miód (pszczoły zapylają tu inne kwiaty niż w Polsce i miód jest przepyszny!) oraz duma miejscowej ludności - plantacja truskawek, które okazują się być drogie i dosyć kwaśne.
Warto wiedzieć
Do Cameron Highlands jedzie się bardzo długo (z Penangu około 7 godzin). Droga przez sporą część trasy jest stroma, wąska i bardzo kręta, więc lepiej nie wyglądać przez okno autobusu, bo można się najeść strachu. W Cameron Highlands najlepiej zatrzymać się miejscowości Tanah Rata. Jest tu sporo miejsc noclegowych różnej klasy (od 10 RM za osobę), restauracji, a przede wszystkim w okolicy znajduje się sporo ścieżek świetnych na wycieczki piesze.
Plantacje herbaty, szczególnie plantacja BOH, są trochę oddalone od miasteczka, więc chodzenie na piechotę nie wchodzi w grę. Można wynająć taksówkę, co jest dosyć drogie lub wybrać się na pół-dniową wycieczkę po głównych atrakcjach Cameron Highlands. Kosztuje to tylko 15 RM + bilety wstępów, które nigdy nie są droższe niż 5 RM. Minusem tej opcji jest ograniczony czas w każdym z odwiedzanych miejsc, ale dla osób bez własnego transportu to jedyne wyjście.